Są takie książki, które wchłaniamy i tuż po przeczytaniu zapominamy. Całe szczęście są też takie, bez których nie wyobrażamy sobie życia.
"Hemoroidy Napoleona" Pila Masona należą do tej drugiej kategorii. Dziś, już po raz drugi, przedłużyłam sobie przetrzymywanie tej książki o kolejny miesiąc (dziękuję miłym paniom z biblioteki na ulicy Mokotowskiej :D ) i będę się nią cieszyła do końca wakacji.
Tytuł może odstraszać, ale to nic innego, jak zbiór krótkich i dość zabawnych anegdot historycznych - od starożytności do współczesności. Tych ostatnich jest najwięcej. Autor podzielił powiastki na kilka kategorii - m.in. "wojna", "polityka", "sport", "nauka" czy "sztuka", dzięki czemu bez problemu możemy znaleźć to, co nas najbardziej interesuje.
"Hemoroidy Napoleona" to lapidaryczny leksykon; nie ma potrzeby czytania go od deski do deski, ale książka wciąga i trudno się od niej oderwać.
Wpisuję ją na moją "wishlistę", bo to jedna z pozycji, które chcę mieć na własność. Na pewno jeszcze nie raz po nią sięgnę i chętnie będę cytowała na tym blogu :P
Książkę ilustruję moim ulubionym lakierem wakacji AD 2011. To kolejna emalia Celli - tym razem pastelowy seledyn nr 02, który producent nazywa "koktajlem z awokado i kiwi". Taki koktajl musi być obrzydliwy w smaku, ale kolorek jest bardzo apetyczny :)
Duże dziewczynki mają większe potrzeby. Zakupoholizm wcale nie musi być patologiczny. Wystarczy ograniczyć się do kupowania tego, czego naprawdę się chce i co będzie cieszyć. Mam szafę wypchaną ubraniami i pękającą w szwach kosmetyczkę. Przy pomocy tego bloga postaram się z nich zrobić dobry użytek. Będę opisywać nie tylko swoje ciuchy i makijaże, ale również polecać lub odradzać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą celia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą celia. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 sierpnia 2011
czwartek, 4 sierpnia 2011
Świński róż
"W obronie zwierząt jest zbiorem tekstów filozofów i aktywistów od lat zaangażowanych w walkę o przemianę świadomości, zarówno wśród intelektualistów, jak i wszystkich przejętych problemem <<cywilizowanego>> okrucieństwa wobec zwierząt.
W ciągu ostatnich trzydziestu lat od wydania legendarnej książki Wyzwolenie zwierząt jej autor Peter Singer stał się ikoną światowego ruchu zmagającego się z ogromem cierpień, jakie człowiek zgotował innym czującym istotom. "
Tekst z czwartej strony okładki książki "W obronie zwierząt" pod redakcją Petera Singera.
Książkę tę dostałam od mojego TŻ. Traktuję ją jako substytut obiecanego psa i jako oddech od beletrystyki.
Manicure kolorystycznie dobrany do świnki z okładki.
Użyłam do niego tego samego pastelowego fioletowego lakieru Celii co ostatnio oraz czegoś bardzo dziwnego - różowego pękacza Levely.
Dziwny, prawda?
W ciągu ostatnich trzydziestu lat od wydania legendarnej książki Wyzwolenie zwierząt jej autor Peter Singer stał się ikoną światowego ruchu zmagającego się z ogromem cierpień, jakie człowiek zgotował innym czującym istotom. "
Tekst z czwartej strony okładki książki "W obronie zwierząt" pod redakcją Petera Singera.
Książkę tę dostałam od mojego TŻ. Traktuję ją jako substytut obiecanego psa i jako oddech od beletrystyki.
Manicure kolorystycznie dobrany do świnki z okładki.
Użyłam do niego tego samego pastelowego fioletowego lakieru Celii co ostatnio oraz czegoś bardzo dziwnego - różowego pękacza Levely.
Dziwny, prawda?
czwartek, 28 lipca 2011
Wiek niewinności
Książka Cornell Woolrich "Niewinna" i sama autorka reklamowane były jako objawienie i niezwykły talent w kategorii literatury kryminalnej.
Ktoś, kto je tak nazwał, albo ma parszywe poczucie humoru, albo został przekupiony przez autorkę tego gniota.
"Niewinna" to popłuczyny po bestsellerach z gatunku noir. Brak tu błyskotliwości Chandllera czy charmu Hametta. Nie ma intrygi, jest za to marna próba wykorzystania utartych schematów.
Historia jest banalna - biedna panna z dzieckiem w pociągu spotyka szczęśliwą, bogatą i również brzemienną młodą mężatkę, która jedzie na pierwsze spotkanie z teściami. Pociąg się wykoleja, bogata dziewczyna i jej mąż giną w wypadku, zaś biedna zostaje wzięta za zmarłą i nie wyjaśnia pomyłki. "Teściowie" witają ją z otwartymi ramionami, zaś brat zmarłego "małżonka" z miejsca się w niej zakochuje. Oprócz tych, ogranych w tysiącu hollywoodzkich wyciskaczy łez, atrakcji będzie podły szantażysta i trup in spe.
Finał historii znamy już z prologu.
Nie polecam.
Co innego, kolejny lakier od Celli.
Dziś gramy lawendowy kolor nr 12.
Kryje idealnie (wystarczą dwie warstwy), szybko schnie, nie śmierdzi i jest trwały.
W sam raz na osłodę po kiepskiej lekturze ;)
Ktoś, kto je tak nazwał, albo ma parszywe poczucie humoru, albo został przekupiony przez autorkę tego gniota.
"Niewinna" to popłuczyny po bestsellerach z gatunku noir. Brak tu błyskotliwości Chandllera czy charmu Hametta. Nie ma intrygi, jest za to marna próba wykorzystania utartych schematów.
Historia jest banalna - biedna panna z dzieckiem w pociągu spotyka szczęśliwą, bogatą i również brzemienną młodą mężatkę, która jedzie na pierwsze spotkanie z teściami. Pociąg się wykoleja, bogata dziewczyna i jej mąż giną w wypadku, zaś biedna zostaje wzięta za zmarłą i nie wyjaśnia pomyłki. "Teściowie" witają ją z otwartymi ramionami, zaś brat zmarłego "małżonka" z miejsca się w niej zakochuje. Oprócz tych, ogranych w tysiącu hollywoodzkich wyciskaczy łez, atrakcji będzie podły szantażysta i trup in spe.
Finał historii znamy już z prologu.
Nie polecam.
Co innego, kolejny lakier od Celli.
Dziś gramy lawendowy kolor nr 12.
Kryje idealnie (wystarczą dwie warstwy), szybko schnie, nie śmierdzi i jest trwały.
W sam raz na osłodę po kiepskiej lekturze ;)
środa, 27 lipca 2011
Liczby Charona
Nie jest tajemnicą, że mam bzika na punkcie kryminałów, kryminologii, medycyny sadowej i nauk pokrewnych. Moim marzeniem jest związać z nimi swoje życie (zabawne - taka stara, a tyle planów i marzeń ;). Tajemnicą też nie jest, że jedne z najlepszych kryminałów piszą Skandynawowie.
No chyba, że Polacy.
"Liczby Charona" to najnowsza powieść Marka Krajewskiego.
Krajewski stworzył kultowego już inspektora Eberharda Mocka oraz wskrzesił przedwojenne Breslau.(Dla mnie mój ukochany Wrocław już pewno zawsze będzie się tak nazywał, a na DH Renoma będę pewno do śmierci mówiła Wertheim ;)
Marek Krajewski widać kocha mocno, ale krótko - porzucił i Mocka, i Wrocław, ale w zamian daje nam Edwarda Popielskiego oraz tajemnice przedwojennego Lwowa.
W kryminałach najlepszy jest suspens, więc spoilerów nie będzie :P
Mogę powiedzieć tylko, że będzie ciekawo, krwawo i typowo dla Krajewskiego - dużo łaciny, matematycznych łamigłówek i niepoprawnych politycznie tekstów.
Manicurem towarzyszącym jest chwilowy szczyt moich zdolności i umiejętności w dziedzinie zdobienia paznokci.
Na pociechę (chyba sobie) powiem, że nadal się uczę ;-)
O pękaczu Adosa już pisałam - nadal jestem z niego szalenie zadowolona.
Szary lakier Celii z serii Tropic nie odbiega jakością od innych - jest kremowy, ładnie kryje, nie śmierdzi i nie odpryskuje. Dla mnie ideał.
Kolor mało wakacyjny, ale za oknem też nie ma tropików.
No chyba, że Polacy.
"Liczby Charona" to najnowsza powieść Marka Krajewskiego.
Krajewski stworzył kultowego już inspektora Eberharda Mocka oraz wskrzesił przedwojenne Breslau.(Dla mnie mój ukochany Wrocław już pewno zawsze będzie się tak nazywał, a na DH Renoma będę pewno do śmierci mówiła Wertheim ;)
Marek Krajewski widać kocha mocno, ale krótko - porzucił i Mocka, i Wrocław, ale w zamian daje nam Edwarda Popielskiego oraz tajemnice przedwojennego Lwowa.
W kryminałach najlepszy jest suspens, więc spoilerów nie będzie :P
Mogę powiedzieć tylko, że będzie ciekawo, krwawo i typowo dla Krajewskiego - dużo łaciny, matematycznych łamigłówek i niepoprawnych politycznie tekstów.
Manicurem towarzyszącym jest chwilowy szczyt moich zdolności i umiejętności w dziedzinie zdobienia paznokci.
Na pociechę (chyba sobie) powiem, że nadal się uczę ;-)
O pękaczu Adosa już pisałam - nadal jestem z niego szalenie zadowolona.
Szary lakier Celii z serii Tropic nie odbiega jakością od innych - jest kremowy, ładnie kryje, nie śmierdzi i nie odpryskuje. Dla mnie ideał.
Kolor mało wakacyjny, ale za oknem też nie ma tropików.
Subskrybuj:
Posty (Atom)