Najczęściej to moja mama dobija odrzuconą przeze mnie kolorówkę, ja zaś wyłudzam od niej kosmetyki do pielęgnacji. Ostatnio jednak nastąpiło małe odstępstwo od reguły.
Mama unika makijażu w czasie wakacji - jej dobre prawo - więc zaproponowała mi przejęcie kilku baz i resztki podkładu Max Factor, w obawie, że nie zdąży ich zużyć przed upływem terminu ważności.
Do kosmetyków Max Factor mam dość ambiwalentny stosunek. Niby wiem, że to protoplaści Smashboxa, ale jednak oferta MF wydaje mi się nudna i nieatrakcyjna.
Z tego, co pamiętam robiłam kiedyś jakieś podejście do tego podkładu. Wydał mi się dziwnie ciężki i dziwiło mnie, że mama używa tak ciemnego koloru.
Dziś jednak jestem nim zachwycona - resztka Lasting Performance, którą dostałam okazała się świetna.
Podkład bardzo dobrze i ładnie kryje, ale bez efektu maski. Na lekkiej bazie Oriflame rozprowadza się gładko, ładnie stapia się ze skórą i jest bardzo wydajny.
W pełni mnie satysfakcjonuje i pewnie do niego wrócę. Tylko muszę przetestować jeszcze parę innych tubek. Cóż, ciekawość sroki ;)
Duże dziewczynki mają większe potrzeby. Zakupoholizm wcale nie musi być patologiczny. Wystarczy ograniczyć się do kupowania tego, czego naprawdę się chce i co będzie cieszyć. Mam szafę wypchaną ubraniami i pękającą w szwach kosmetyczkę. Przy pomocy tego bloga postaram się z nich zrobić dobry użytek. Będę opisywać nie tylko swoje ciuchy i makijaże, ale również polecać lub odradzać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą max factor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą max factor. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 sierpnia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)