Znów dopadła mnie rzeczywistość, ale kto jak kto - z rzeczywistością potrafię walczyć jak mało kto ;)
A oto, co zdarzyło się przez ostatnie dni:
- Torys, pieszczotliwie zwany Ryśkiem, podbił serca całej rodziny i dziś bryluje jako najmłodszy wnuk :)
Po trzech tygodniach z nami zmienił się - już czujemy, że mamy w domu szczeniaka. Rysiek stał się radosny, rozkoszny. Lubi się bawić, przytulać i spać. Tylko, kiedy wyganiamy go z łóżka robi smutne oczy, ale to tylko taka gierka. Co rano - o 7, jak w zegarku - wskakuje nam pod kołdry i całuje na powitanie :)
- Niestety, bardzo szybko okazało się, że Rysiek jest poważnie chory - cierpi na zewnątrzwydzielniczą niewydolność trzustki. W praktyce oznacza to, że zupełnie nie trawi tłuszczów, co więcej - sprawiają, że pies się odwadnia, ale też nie absorbuje z pokarmu innych substancji odżywczych.
To tłumaczy jego nienaturalną chudość - psu sterczą żebra i wszystkie kości. Wściekam się, gdy ludzie na ulicy z oburzeniem wymawiają nam, że wygląda jak szkielet i na pewno go głodzimy, choć zanim nie wzięliśmy Torysa nie miałam pojęcia, że psa do takiego stanu może doprowadzić co innego niż głód.
Mówi się, że to choroba, przy której psy zdychają z głodu obok pełnej miski. :(
Ale my nie damy Ryśkowi chorować. Walczymy o każdy jego kilogram :) Podjęliśmy dość drogie, ale chyba skuteczne leczenie - Torys do końca życia będzie przyjmował leki - enzymy, które za niego strawią jedzenie i probiotyki, mające zastąpić florę bakteryjną jelit, a w razie potrzeby antybiotyki w podskórnych zastrzykach.
Jest też na specjalnej diecie - wyłącznie chude mięso i ryż. Żadnych suchych karm, żadnego dokarmiania. Minęły trzy tygodnie, Torys nie przytył, ale poweselał, wzmocniła mu się sierść i rozwinęła masa mięśniowa :) Czyli jest lepiej. Teraz kiedy wiem, że możemy mu pomóc, jeszcze bardziej się cieszę, ze nas wybrał :-D
- Ostatnio dużo czasu spędzam przy garach, więc wpadłam na pomysł, żeby wzbogacić bloga o wątek kulinarny. Co wy na to? :)
- Kosmetycznie - rozwojowo. Mam dużo zużyć, dużo recenzji i pomysłów na makijaże w zanadrzu :) Projekt "nie kupuje nic z kolorówki do końca roku" ma się świetnie - nadal udało mi się nic nie kupić. Nie ukrywam, że pomogły mi w tym wymianki z Myszką i moją mamą :) Ale i tak projekt idzie w dobrym kierunku - dzięki niemu mam okazję uważniej przyjrzeć się temu, co mam w kosmetyczne i wymyślać alternatywne sposoby użycia nielubianych kosmetyków. Teraz, kiedy wiem, że jeszcze przez trzy miesiące nic nowego nie kupię i muszę sobie radzić z tym co mam (spokojnie, jest tego naprawdę dużo), dwa razy się zastanowię, zanim coś wyrzucę ;-)
- Trochę osłabła moja miłość do Sleek'a. Główny zarzut mam do ... wydajności cieni. Nie oczekuję, że starczą mi na lata, ale jeśli kolor kończy się po 15 dniach używania, to chyba coś jest nie tak... Za to chyba przez to "niczegoniekupowanie" trochę mi odbiło i zaczęłam nakręcać się na MAC'a. Ciekawe, czy to potrzeba malutkiego luksusu i magia działających na wyobraźnię nazw odcieni, czy też może naprawdę przestawić się na kosmetyki profesjonalne?.....
Duże dziewczynki mają większe potrzeby. Zakupoholizm wcale nie musi być patologiczny. Wystarczy ograniczyć się do kupowania tego, czego naprawdę się chce i co będzie cieszyć. Mam szafę wypchaną ubraniami i pękającą w szwach kosmetyczkę. Przy pomocy tego bloga postaram się z nich zrobić dobry użytek. Będę opisywać nie tylko swoje ciuchy i makijaże, ale również polecać lub odradzać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksja. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 25 września 2011
środa, 7 września 2011
Rodzina mi się powiększyła...
Poznajcie nowego członka naszej rodziny - Torysa.
Ma 10 miesięcy i mieszka z nami od trzech dni. Do naszego - wciąż wykańczanego mieszkania - trafił wprost z azylu w podwarszawskich Markach. Chudy jak szczapa, odwodniony, ale serdeczny, przyjacielski i bardzo spokojny.
Skończyło się długie wylegiwanie w łóżku - Torys domaga się spacerów bladym świtem :) Ale jego pocieszny pysk, mądre oczy i mokre całusy na dzień dobry wynagradzają wszystko :)
Witaj w domu, maleńki.
Maleństwo waży 25 kg. I z pewnością przytyje :) ;)
Ma 10 miesięcy i mieszka z nami od trzech dni. Do naszego - wciąż wykańczanego mieszkania - trafił wprost z azylu w podwarszawskich Markach. Chudy jak szczapa, odwodniony, ale serdeczny, przyjacielski i bardzo spokojny.
Skończyło się długie wylegiwanie w łóżku - Torys domaga się spacerów bladym świtem :) Ale jego pocieszny pysk, mądre oczy i mokre całusy na dzień dobry wynagradzają wszystko :)
Witaj w domu, maleńki.
Maleństwo waży 25 kg. I z pewnością przytyje :) ;)
wtorek, 6 września 2011
Powrót w wielkim stylu
Wiem, długo mnie nie było, ale już do was wracam.
"Prawdziwy" post dopiero jutro, dziś zaś reklama, którą z odmętów sieci wygrzebał dla nas mój TŻ.
Miłego oglądania i malowania paznokci :)
"Prawdziwy" post dopiero jutro, dziś zaś reklama, którą z odmętów sieci wygrzebał dla nas mój TŻ.
Miłego oglądania i malowania paznokci :)
środa, 17 sierpnia 2011
Liczby porządkowe
Wczoraj zaszalałam z zakupami. Wydałam równowartość 740 paczek papierosów albo 26 palet Sleeka.
Kupiłam (razem z TŻ oczywiście!): drewno na stół, kątowniki, satlowy pręt, dużą puszkę białej farby akrylowej, zlewozmywak, dwie baterie/krany, cztery nakrętki motylki, dwa wieszaki łazienkowe na prętach, trzy brakujące płytki na parapet, małą puszkę WD 40.... Castorama stała się rajem zakupoholiczki.
Ponieważ kompletowanie wyposażenia do mieszkania potrwa jeszcze co najmniej kilka miesięcy, założyłam sobie embargo na zakupy kolorówkowe ... do końca roku.
Zakładając tego bloga nie myślałam, że przyjdzie mi pisać tak smutnego posta :(
Oto moje ostatnie w tym roku zakupy - dwie plastikowe skrzynki narzędziowe. Oczywiście z Castoramy.
Mniejsza mieści w sobie cały mój zbiór lakierów, akcesoriów do zdobienia paznokci, odżywek i lakierów nawierzchniowych oraz pędzli, temperówek, aplikatorów, gumek do włosów.
W większej zmieściłam cały swój kolorowy dobytek - róże, rozświetlacze, pudry, bazy, podkłady, korektory, cienie i paletki Sleek'a (szt 10), szminki, błyszczki, eyelinery, kredki i tusze do rzęs.
Wygląda skromnie, ale jest tego sporo.
Tym sposobem mam cały swój zbiór do makijażu i manicure w dwóch pojemnikach. Sprawdzi się przy przeprowadzce.
To wszystko musi mi wystarczyć do końca roku. Żadnych spontanicznych wypadów do Natury, Rossmana, Hebe, Sephory i osiedlowych sklepików. Żegnaj Paatalu i Allegro, do zobaczenia w przyszłym roku.
Niestety - szlaban musi być całkowity. Silna wola ma u mnie postać szczątkową, więc jakiekolwiek odstępstwo od zasad pewno skończyłoby się katastrofą i haul'em totalnym.
Pozostaje mi jedynie wierzyć, że Święty Mikołaj przyniesie coś więcej niż garnki i ręczniki, uda mi się wygrać jakieś rozdanie lub/i nawiązać współpracę ;)
środa, 10 sierpnia 2011
Obiecanki rozdanki
Na blogu ruch i zagęszczenie :) Cieszy mnie to bardzo i motywuje do pracy, doskonalenia oraz jeszcze bardziej wnikliwego testowania kolejnych kosmetyków.
Pula na następne rozdanie rośnie, wciąż dokładam kolejne rzeczy. Ogłoszę je, kiedy liczba obserwatorów przekroczy 100. I postaram się wytrwać w tym postanowieniu ;)
Pula na następne rozdanie rośnie, wciąż dokładam kolejne rzeczy. Ogłoszę je, kiedy liczba obserwatorów przekroczy 100. I postaram się wytrwać w tym postanowieniu ;)
sobota, 6 sierpnia 2011
Ja też TAGuje!
Mój TŻ właśnie wzruszył mnie niemal do łez. Robi to bardzo często, ale przed chwilą powiedział coś, za co powinnam mu się oświadczyć. Btw. nie zrobię tego tylko dlatego, że już mu się raz oświadczyłam, przyjął i starczy ;)
TŻ: Kocur, czy my mamy Bad Girl?
Ja: Cooo?
TŻ: Paletkę Bad Girl Sleek'a czy mamy?
Ja: Nie, a co?
TŻ: A, bo ciekawa jest.
Ja: Taaak?
TŻ: Trzeba będzie kupić.
Ja: Taaak? Wielu jeszcze nie mamy. Ale mamy dziesięć innych.
TŻ: A ilu jeszcze nie mamy?
Ja: [Po chwili strawionej na liczeniu i wymienianiu paletek] Hmmm... Dziewięciu.
TŻ: Trzeba będzie o tym pomyśleć...
Co mnie tak wzruszyło? Nie, nie gotowość do wzbogacania mojej kosmetyczki, choć to miłe. Jestem typową babą, więc wzruszyło mnie to "my", "nasze", "mamy" i "musimy".
Mój TŻ od dnia istnienia bloga dzielnie mi kibicuje, czyta posty, komentuje, zachęca, ale też dopytuje o rzeczy, których nie zna i albo o historię marek kosmetyków. To dla mnie bardzo ważne :)
Wiem, że nie tylko dla mnie - vide dzisiejszy post u Belleoleum :)
Natchnęło mnie to do stworzenia i rozesłania TAGu:
Pięć faktów o Twoim facecie i Twoich kosmetykach :)
Zasady:
1. Podziękuj osobom, które przyznały Ci wyróżnienie.
2. Podaj pięć faktów/historyjek o kosmetycznej wiedzy, wpadkach lub innych ciekawostek dotyczących Twojego faceta/przyjaciela/męża/ojca lub innego mężczyzny z Twojego otoczenia, który ma kontakt z Twoimi kosmetycznymi skarbami.
3. Nominuj co najmniej 5 innych blogerek i powiadom je o tym w komentarzu pod ostatnim postem każdej z nich.
4. Baw się dobrze :)
Ja nominuję:
Paramore
kasiaj85
Charmain
a.
cammie
Kleopatre
TŻ: Kocur, czy my mamy Bad Girl?
Ja: Cooo?
TŻ: Paletkę Bad Girl Sleek'a czy mamy?
Ja: Nie, a co?
TŻ: A, bo ciekawa jest.
Ja: Taaak?
TŻ: Trzeba będzie kupić.
Ja: Taaak? Wielu jeszcze nie mamy. Ale mamy dziesięć innych.
TŻ: A ilu jeszcze nie mamy?
Ja: [Po chwili strawionej na liczeniu i wymienianiu paletek] Hmmm... Dziewięciu.
TŻ: Trzeba będzie o tym pomyśleć...
Co mnie tak wzruszyło? Nie, nie gotowość do wzbogacania mojej kosmetyczki, choć to miłe. Jestem typową babą, więc wzruszyło mnie to "my", "nasze", "mamy" i "musimy".
Mój TŻ od dnia istnienia bloga dzielnie mi kibicuje, czyta posty, komentuje, zachęca, ale też dopytuje o rzeczy, których nie zna i albo o historię marek kosmetyków. To dla mnie bardzo ważne :)
Wiem, że nie tylko dla mnie - vide dzisiejszy post u Belleoleum :)
Natchnęło mnie to do stworzenia i rozesłania TAGu:
Pięć faktów o Twoim facecie i Twoich kosmetykach :)
Zasady:
1. Podziękuj osobom, które przyznały Ci wyróżnienie.
2. Podaj pięć faktów/historyjek o kosmetycznej wiedzy, wpadkach lub innych ciekawostek dotyczących Twojego faceta/przyjaciela/męża/ojca lub innego mężczyzny z Twojego otoczenia, który ma kontakt z Twoimi kosmetycznymi skarbami.
3. Nominuj co najmniej 5 innych blogerek i powiadom je o tym w komentarzu pod ostatnim postem każdej z nich.
4. Baw się dobrze :)
Ja nominuję:
Paramore
kasiaj85
Charmain
a.
cammie
Kleopatre
piątek, 5 sierpnia 2011
Na kocyku
Przedstawiam wam moje stanowisko pracy. Tu się maluję, tu wymyślam wszystkie dziwaczne makijaże i nieudolne manicury, stąd do was nadaję.
Tu także piszę wszystkie inne teksty, czytam i palę. Tak, zagrabiłam sobie jedyny pokój w domu moich teściów, w którym można kopcić.
Pokój - a właściwie pokoik - jest dla mnie tym bardziej ważny, że zajmowali go kiedyś Myszka i TŻ.
I tak tajemnica przewijającego się na większości zdjęć koca w kratkę została rozwiązana :)
Najwyższy czas, zwłaszcza, że już niedługo przestaną się one pojawiać. Do końca miesiąca mój TŻ powinien skończyć remont naszego gniazdka :)
Tu także piszę wszystkie inne teksty, czytam i palę. Tak, zagrabiłam sobie jedyny pokój w domu moich teściów, w którym można kopcić.
Pokój - a właściwie pokoik - jest dla mnie tym bardziej ważny, że zajmowali go kiedyś Myszka i TŻ.
I tak tajemnica przewijającego się na większości zdjęć koca w kratkę została rozwiązana :)
Najwyższy czas, zwłaszcza, że już niedługo przestaną się one pojawiać. Do końca miesiąca mój TŻ powinien skończyć remont naszego gniazdka :)
czwartek, 4 sierpnia 2011
Miliard w rozumie czyli 30 pytań
Poprzednia ankietka tak mnie rozochociła, że postanowiłam za jednym zamachem wypełnić kolejną :)
Za nominację dziękuję Kleopatre i Miluie :)
Zasady:
1. Napisz, kto Cię otagował.
2. Odpowiedz na 30 pytań kosmetycznych.
3. Przekaż TAG 10 innym blogerkom (zamieść ich nicki i linki do ich blogów).
4. Poinformuj je w komentarzach, że zostały przez Ciebie otagowane.
5. Po udzieleniu odpowiedzi na pytania poinformuj o tym osobę, która Cię otagowała, na przykład pod jej najnowszą notką.
1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Co najmniej dwa razy dziennie. Czasem, gdy bawię się makijażem, albo jest gorąco - częściej.
2. Jaki masz typ cery?
Normalną, ale nos trochę mi się świeci ;)
3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Żele Avon Naturals i mydło Biały Jeleń (taki mały eksperyment).
4. Czy używasz peelingów do twarzy? Jeżeli tak, to jakich?
Używam, ale nieregularnie. Obecnie gruboziarnistego Eris.
5. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Stawiam na proste nawilżacze. Obecnie wykańczam mój zapas Avonowy (4 słoiczki), ale mama wciąż czymś mnie dociąża ;) Never ending story ;)
6. Używasz kremu pod oczy? Jeżeli tak, to jakiego?
Falami. Ostatnio dostałam od mamy krem Garniera ze słonecznikiem i bardzo go sobie chwalę.
7. Masz piegi? Jeżeli tak, to gdzie?
Mam i bardzo je lubię. Na nosie, szczytach kości policzkowych i jarzmowych, powiekach oraz na ramionach. Każda ekspozycja słoneczna kończy się wysypem nowych piegów i pieprzyków. Niedługo będę ciemnoskóra ;)
8. Jakiego podkładu używasz?
Różnych. Aktualnie Lasting Performance, Helthy Mix Serum, AA. Lubiłam podkłady Clinque.
9. Jakiego korektora używasz?
Obecnie testuję pisak Catrice.
10. W jakiej tonacji jest Twoja cera?
Nie mam bladego pojęcia, ale jest blada.
11. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Nie używam, ale kuszą.
12. Jakiej maskary używasz?
Taniej ;)
13. Czego używasz do aplikowania makijażu?
Palców i pędzli. Czasem szczoteczki do zębów, folii bąbelkowej, gąbki...
14. Używasz bazy pod makijaż?
Tak.
15. Używasz bazy pod cienie?
Tak
16. Ulubiony kolor cienia do powiek?
Pomarańczowy
17. Kredka do oczu czy eyeliner w płynie?
Eyeliner w żelu.
18. Ulubiona szminka?
Fuksjowa od Sephory
19. Ulubiony błyszczyk?
Czerwony z drobinkami Dior Addict
20. Ulubiony róż?
Nie mam.
21. Kupujesz kosmetyki za pośrednictwem internetu? (Allegro, eBay, sklepy internetowe).
Ostatnio niemal wyłącznie tak.
22. Kupujesz kosmetyki od ulicznych sprzedawców/na bazarach?
Nigdy mi się nie zdarzyło.
23. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?
Brak brwi. Mdli mnie na widok wyskubanych niteczek albo sztucznych krech. Nie znosze też perłowego białego lakieru i jasnoróżowej perłowej szminki.
24. Lubisz kolorowe makijaże?
Bardzo.
25. Jeżeli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, to co by to było?
Korektor pod oczy.
26. Wychodzisz z domu bez makijażu?
Tak.
27. Uważasz, że dobrze wyglądasz bez makijażu?
Tak, nie widzę powodu by odmawiać sobie przyjemności, jaką jest makijaż. Maluję się na co dzień, nawet jeśli siedzę w domu.
28. Chciałabyś chodzić na lekcje wizażu/make up'u?
Nie. Wolę zrobić kurs technika kryminalnego ;)
29. Która firma kosmetyczna jest według Ciebie najlepsza?
Nie wiem, nie próbowałam takich legend jak MAC czy Bobbi Brown.
30. Czy zdarza Ci się niezdarnie nałożyć makijaż?
Notorycznie :)
Znów nie nominuję nikogo. Choćby dlatego, że mam wrażenie, że wszystkie już to wypełniłyście :) Jeśli jednak o kimś zapomniałam (przepraszam, przepraszam!), to zapraszam do zabawy :)
Za nominację dziękuję Kleopatre i Miluie :)
Zasady:
1. Napisz, kto Cię otagował.
2. Odpowiedz na 30 pytań kosmetycznych.
3. Przekaż TAG 10 innym blogerkom (zamieść ich nicki i linki do ich blogów).
4. Poinformuj je w komentarzach, że zostały przez Ciebie otagowane.
5. Po udzieleniu odpowiedzi na pytania poinformuj o tym osobę, która Cię otagowała, na przykład pod jej najnowszą notką.
1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Co najmniej dwa razy dziennie. Czasem, gdy bawię się makijażem, albo jest gorąco - częściej.
2. Jaki masz typ cery?
Normalną, ale nos trochę mi się świeci ;)
3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Żele Avon Naturals i mydło Biały Jeleń (taki mały eksperyment).
4. Czy używasz peelingów do twarzy? Jeżeli tak, to jakich?
Używam, ale nieregularnie. Obecnie gruboziarnistego Eris.
5. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Stawiam na proste nawilżacze. Obecnie wykańczam mój zapas Avonowy (4 słoiczki), ale mama wciąż czymś mnie dociąża ;) Never ending story ;)
6. Używasz kremu pod oczy? Jeżeli tak, to jakiego?
Falami. Ostatnio dostałam od mamy krem Garniera ze słonecznikiem i bardzo go sobie chwalę.
7. Masz piegi? Jeżeli tak, to gdzie?
Mam i bardzo je lubię. Na nosie, szczytach kości policzkowych i jarzmowych, powiekach oraz na ramionach. Każda ekspozycja słoneczna kończy się wysypem nowych piegów i pieprzyków. Niedługo będę ciemnoskóra ;)
8. Jakiego podkładu używasz?
Różnych. Aktualnie Lasting Performance, Helthy Mix Serum, AA. Lubiłam podkłady Clinque.
9. Jakiego korektora używasz?
Obecnie testuję pisak Catrice.
10. W jakiej tonacji jest Twoja cera?
Nie mam bladego pojęcia, ale jest blada.
11. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Nie używam, ale kuszą.
12. Jakiej maskary używasz?
Taniej ;)
13. Czego używasz do aplikowania makijażu?
Palców i pędzli. Czasem szczoteczki do zębów, folii bąbelkowej, gąbki...
14. Używasz bazy pod makijaż?
Tak.
15. Używasz bazy pod cienie?
Tak
16. Ulubiony kolor cienia do powiek?
Pomarańczowy
17. Kredka do oczu czy eyeliner w płynie?
Eyeliner w żelu.
18. Ulubiona szminka?
Fuksjowa od Sephory
19. Ulubiony błyszczyk?
Czerwony z drobinkami Dior Addict
20. Ulubiony róż?
Nie mam.
21. Kupujesz kosmetyki za pośrednictwem internetu? (Allegro, eBay, sklepy internetowe).
Ostatnio niemal wyłącznie tak.
22. Kupujesz kosmetyki od ulicznych sprzedawców/na bazarach?
Nigdy mi się nie zdarzyło.
23. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?
Brak brwi. Mdli mnie na widok wyskubanych niteczek albo sztucznych krech. Nie znosze też perłowego białego lakieru i jasnoróżowej perłowej szminki.
24. Lubisz kolorowe makijaże?
Bardzo.
25. Jeżeli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, to co by to było?
Korektor pod oczy.
26. Wychodzisz z domu bez makijażu?
Tak.
27. Uważasz, że dobrze wyglądasz bez makijażu?
Tak, nie widzę powodu by odmawiać sobie przyjemności, jaką jest makijaż. Maluję się na co dzień, nawet jeśli siedzę w domu.
28. Chciałabyś chodzić na lekcje wizażu/make up'u?
Nie. Wolę zrobić kurs technika kryminalnego ;)
29. Która firma kosmetyczna jest według Ciebie najlepsza?
Nie wiem, nie próbowałam takich legend jak MAC czy Bobbi Brown.
30. Czy zdarza Ci się niezdarnie nałożyć makijaż?
Notorycznie :)
Znów nie nominuję nikogo. Choćby dlatego, że mam wrażenie, że wszystkie już to wypełniłyście :) Jeśli jednak o kimś zapomniałam (przepraszam, przepraszam!), to zapraszam do zabawy :)
Mejkap Bolger Ałord
W ramach treningu - ankiety :)
Jest mi szalenie miło i puchnę z dumy na okoliczność wyróżnienia, jakie otrzymałam od Cammie i Kleopatre :) :*
Jest mi szalenie miło i puchnę z dumy na okoliczność wyróżnienia, jakie otrzymałam od Cammie i Kleopatre :) :*
Zasady:
Napisz kto przyznał ci nagrodę
Napisz 7 makijażowych faktów o sobie
Przekaż nagrodę 15 następnym blogerkom.
No to zaczynamy.
Siedem makijażowych faktów o mnie:
1. Nie umiem malować paznokci. Zresztą efekty można podziwiać w poszczególnych postach lakierowych. Nie umiem i już. Kiedy przychodzi do zdobienia pazurów dostaję ataku okolicznościowego "parkinsona". Nie radzę sobie ze stempelkami i frenczem. Nie potrafię używać pilniczka, o cążkach do skórek nie wspomnę. Do manikiurzystki chodzę średnio raz do roku. Niemniej jednak bardzo lubię kolorowe paznokcie i z uporem maniak staram się je upiększać. Ostatnio w supermarkecie w Zakopanem dorwałam dziwne paski do frencza i stroboskopy instant, więc pewnie niedługo zafunduję wam paznokciowe pandemonium.
2. Jestem uzależniona od kupowania i używania cieni do powiek. Nie powiem ile teraz tego mam, bo mój TŻ czyta tego bloga i dostanę embargo na wyjścia z domu/używania karty kredytowej/świnkę skarbonkę. Cierpię na cieniowy borderline - raz mam fazę na naturalne kolorki, innym razem zmieniam się w papugę. Moja ostatnią miłością są Sleek'i . Mam już 10 paletek i chwilowo obiecuję sobie, że to koniec. Do mojego zbioru cieni mam stosunek bałwochwalczy. Raz na jakiś czas zmieniam się w Goluma - przeglądam je, głaszczę, gadam do nich, segreguję... Mam nadzieję, że się przy tym nie ślinię ;)
3. Lubię systematyzację. W kosmetyczkach mam tylko pozorny pierdolnik. Tak naprawdę, wszystko ma swój porządek. Raz na jakiś czas (pewnie raz w tygodniu ;) segreguję swoje precjoza. Jeszcze do niedawna kosmetyki kolorowe dzieliłam na sezony - kosmetyczna letnio-wiosenna i kosmetyczka zimowo-jesienna. Obecny podział to: twarz+usta, oczy oraz akcesoria.
4. Mam wyraźną słabość do koloru pomarańczowego. Zwłaszcza do pomarańczowych cieni.
5. Ambiwalentne uczucia budzą we mnie niebieskie, błękitne i turkusowe cienie. Lubię je kolekcjonować, używam niechętnie.
6. Kupuję możliwie najtańsze tusze do rzęs. Wymieniam je nie rzadziej niż co dwa miesiące.
7. Właśnie zafundowałam sobie makijażowy dylemat wszechczasów - ufarbowałam się na rudo. Dwie godziny temu. I nie mam bladego pojęcia czy nadal mogę używać pomarańczowych cieni. Te cholerne niebieskości, błękity i turkusy teraz wyglądają na mnie niepokojąco dobrze...
Ufff....
Bardzo spodobał mi się bunt Cammie, która nominowała tyko trzy blogerki. Ja posunę się dalej i nie nominuję nikogo. Albo raczej wszystkich, którzy mają ochotę zdradzić swoje makijażowe tajemnice.
Wracam, wracam
A właściwie już jestem :)
Ile tu się działo, pod moją nieobecność! :)
Dajcie mi chwilę na rozpakowanie, powrót do rzeczywistości, przeczytanie waszych komentarzy i zaległych notek :) Niemniej już dziś napiszę o kilku kosmetykach, bo wakacje - nawet najkrótsze - to niezłe pole doświadczalne :P
Ile tu się działo, pod moją nieobecność! :)
Dajcie mi chwilę na rozpakowanie, powrót do rzeczywistości, przeczytanie waszych komentarzy i zaległych notek :) Niemniej już dziś napiszę o kilku kosmetykach, bo wakacje - nawet najkrótsze - to niezłe pole doświadczalne :P
czwartek, 28 lipca 2011
HELP!!!
Dziewczyny,
kupiłam dziś zestaw do koloryzacji włosów - szampon i maskę - marki Natur Vital. Proces farbowania trwa 5 minut, kolor to mahoń. Na moich lniano-blond włosach może być jak płomień :D
Produkt jest z dodatkiem henny, zaś efekt ma się utrzymać "4 mycia".
Farbować? Nie farbować? Macie jakies doświadczenia z tego typu produktami?
Btw. w sobotę idę na góralskie wesele, więc może jednak się wstrzymać... kurcze blade...
kupiłam dziś zestaw do koloryzacji włosów - szampon i maskę - marki Natur Vital. Proces farbowania trwa 5 minut, kolor to mahoń. Na moich lniano-blond włosach może być jak płomień :D
Produkt jest z dodatkiem henny, zaś efekt ma się utrzymać "4 mycia".
Farbować? Nie farbować? Macie jakies doświadczenia z tego typu produktami?
Btw. w sobotę idę na góralskie wesele, więc może jednak się wstrzymać... kurcze blade...
wtorek, 26 lipca 2011
Zając Poziomka
Mało gadania - dużo zdjęć :)
To pierwszy makijaż, jaki zmalowałam dziś paletką Circus.
Cały ciężar makijażu opiera się na górnej powiece, dolna jest właściwie czysta - omiotłam ją tylko białym matowym cieniem. Szkoda, że aparat zeżarł szmaragdową zieleń kreski :/
Na poprawę nastroju - poszłam w tym makijażu "po bułki" ;)
Bardzo spodobało mi się takie łączenie "faktur", więc pewno w najbliższym czasie będzie więcej migotliwych akcentów na matowych cieniach :)
Czy czytacie "Bluszcz"? Chyba nadszedł moment, by wrócić do pisania i na łamy tego szacownego miesięcznika :)
To pierwszy makijaż, jaki zmalowałam dziś paletką Circus.
Cały ciężar makijażu opiera się na górnej powiece, dolna jest właściwie czysta - omiotłam ją tylko białym matowym cieniem. Szkoda, że aparat zeżarł szmaragdową zieleń kreski :/
Na poprawę nastroju - poszłam w tym makijażu "po bułki" ;)
Bardzo spodobało mi się takie łączenie "faktur", więc pewno w najbliższym czasie będzie więcej migotliwych akcentów na matowych cieniach :)
Czy czytacie "Bluszcz"? Chyba nadszedł moment, by wrócić do pisania i na łamy tego szacownego miesięcznika :)
poniedziałek, 18 lipca 2011
Sztuka wymaga poświęceń
Wątek tatuaży jest bardzo popularny na blogach urodowych. Tyle, że z tego co widziałam, poruszają go głównie osoby, które tatuażu nie mają :-)
Ja mam - co więcej dziś o 14.00 mam kolejną sesję nakłuwania :-) Od marca robię ten sam tatuaż. Jest duży - zajmuje całą górną część moich pleców, misterny i moim zdaniem bardzo piękny.
To wzór, na który się zdecydowałam - witraż "Irysy" Wyspiańskiego. Tak tatuaż będzie wyglądał po zakończeniu pracy i wygojeniu.
Ale tak wyglądał po pierwszych trzech godzinach prac :- ) czyli w marcu. Kolejne zdjęcia pokażę chyba dopiero po zakończeniu dłubaniny.
Teraz czas na kilka faktów, które mogą wam w przyszłości podjąć decyzję o tatuowaniu lub na zawsze odebrać ochotę na tego typu przygody. Powstrzymam się od morałów i truizmów, takich jak dbałość o higienę czy dobra opinia wybranego przez nas studia :-)
1. Tatuowanie boli. Nie ma co się oszukiwać - to poważna ingerencja w ciągłość skóry. Czasem leje się krew, czasem robią się strupki. Nie ważne, co wam mówiono - boli i już.
2. I boleć musi. Jeśli wasz tatuażysta pozawala wam na znieczulenie się np. alkoholem - w ogóle nie siadajcie na fotel. Boleć musi, bo w ten sposób wasze ciało wysyła sygnał, że wszystko jest w porządku albo ma już dość. Ból tatuowania nie jest koszmarem nie do wytrzymani - to raczej pewna niedogodność, która po chwili mija. Kiedy wasze ciało będzie miało dość - da wam znać. Ból będzie silniejszy, a oderwanie igły od skóry nie przyniesie ulgi i nie przerwie nieprzyjemnego uczucia.
3. Miejsce, które wybieramy do da zdobienia ma wpływ na to, jak bardzo będzie bolało. Przyjęło się twierdzić, że miejsca złożone z tkanki tłuszczowej i mięśniowej lepiej znoszą tatuowanie (łydki, ramiona, przedramiona, biodra, pośladki), zaś najbardziej bolesne są te, w których kości umiejscowione są płytko pod skórą (kręgosłup, kolec biodrowy, stopa, czaszka). To prawda. Równie nieprzyjemnie będzie, jeśli tatuaż chcecie zrobić w miejscach silnie unerwionych lub erogennych. Prosty test - jeżeli nawet delikatne muskanie danego kawałka skóry (np na karku - jestem tego świetnym przykładem) sprawia ci przyjemność, możesz się spodziewać, że robiąc tam tatuaż będziesz odczuwać ból.
4.Timing is everything. Na komfort i powodzenie zabiegu gigantyczny wpływ ma ... faza cyklu, w której jesteśmy. Najlepiej tatuować się w czasie owulacji. Tatuowanie się tuż przed, w trakcie oraz tuż po okresie to nie najlepszy pomysł - będzie bardziej bolało, będziemy bardzo krwawiły, tatuaż będzie się dużo dłużej goił (nawet po zagojeniu się naskórka i złuszczeniu strupka, głębsze warstwy skóry mogą być uszkodzone i bolesne, na długi czas uniemożliwiając tatuowanie), a barwnik może się po prostu nie przyjąć.
5 Na trzeźwo. Nie radzę pić alkoholu przed, w tracie i tuż po zabiegu - bólu to nie uśmierzy, a może dać efekt podobny do opisanego wyżej.
6. Tatuaż trzeba poprawiać. Niestety - jeśli chcemy zachować jego piękno, co kilka lat (5-10) należy poprawić kontury i/lub kolor).
7. Nie wybieraj tatuażu z katalogu ani takiego, który widziałaś u kogoś innego. Tatuaż jest nie tyle ozdoba, co znamieniem. Będzie się z nami zmieniał, starzał. Żył. Posiadanie popularnego tatuażu jest dużo gorsze, niż spotkanie na imprezie kogoś w takiej samej kiecce. To jak posiadanie tego samego nosa co znienawidzona sąsiadka z parteru. I pryszczata laska z równoległej klasy. I pierwsza miłość twojego męża. ;-)
Ufff... to chyba tyle :) Jakieś pytania ? :)
Ja mam - co więcej dziś o 14.00 mam kolejną sesję nakłuwania :-) Od marca robię ten sam tatuaż. Jest duży - zajmuje całą górną część moich pleców, misterny i moim zdaniem bardzo piękny.
To wzór, na który się zdecydowałam - witraż "Irysy" Wyspiańskiego. Tak tatuaż będzie wyglądał po zakończeniu pracy i wygojeniu.
Ale tak wyglądał po pierwszych trzech godzinach prac :- ) czyli w marcu. Kolejne zdjęcia pokażę chyba dopiero po zakończeniu dłubaniny.
Teraz czas na kilka faktów, które mogą wam w przyszłości podjąć decyzję o tatuowaniu lub na zawsze odebrać ochotę na tego typu przygody. Powstrzymam się od morałów i truizmów, takich jak dbałość o higienę czy dobra opinia wybranego przez nas studia :-)
1. Tatuowanie boli. Nie ma co się oszukiwać - to poważna ingerencja w ciągłość skóry. Czasem leje się krew, czasem robią się strupki. Nie ważne, co wam mówiono - boli i już.
2. I boleć musi. Jeśli wasz tatuażysta pozawala wam na znieczulenie się np. alkoholem - w ogóle nie siadajcie na fotel. Boleć musi, bo w ten sposób wasze ciało wysyła sygnał, że wszystko jest w porządku albo ma już dość. Ból tatuowania nie jest koszmarem nie do wytrzymani - to raczej pewna niedogodność, która po chwili mija. Kiedy wasze ciało będzie miało dość - da wam znać. Ból będzie silniejszy, a oderwanie igły od skóry nie przyniesie ulgi i nie przerwie nieprzyjemnego uczucia.
3. Miejsce, które wybieramy do da zdobienia ma wpływ na to, jak bardzo będzie bolało. Przyjęło się twierdzić, że miejsca złożone z tkanki tłuszczowej i mięśniowej lepiej znoszą tatuowanie (łydki, ramiona, przedramiona, biodra, pośladki), zaś najbardziej bolesne są te, w których kości umiejscowione są płytko pod skórą (kręgosłup, kolec biodrowy, stopa, czaszka). To prawda. Równie nieprzyjemnie będzie, jeśli tatuaż chcecie zrobić w miejscach silnie unerwionych lub erogennych. Prosty test - jeżeli nawet delikatne muskanie danego kawałka skóry (np na karku - jestem tego świetnym przykładem) sprawia ci przyjemność, możesz się spodziewać, że robiąc tam tatuaż będziesz odczuwać ból.
4.Timing is everything. Na komfort i powodzenie zabiegu gigantyczny wpływ ma ... faza cyklu, w której jesteśmy. Najlepiej tatuować się w czasie owulacji. Tatuowanie się tuż przed, w trakcie oraz tuż po okresie to nie najlepszy pomysł - będzie bardziej bolało, będziemy bardzo krwawiły, tatuaż będzie się dużo dłużej goił (nawet po zagojeniu się naskórka i złuszczeniu strupka, głębsze warstwy skóry mogą być uszkodzone i bolesne, na długi czas uniemożliwiając tatuowanie), a barwnik może się po prostu nie przyjąć.
5 Na trzeźwo. Nie radzę pić alkoholu przed, w tracie i tuż po zabiegu - bólu to nie uśmierzy, a może dać efekt podobny do opisanego wyżej.
6. Tatuaż trzeba poprawiać. Niestety - jeśli chcemy zachować jego piękno, co kilka lat (5-10) należy poprawić kontury i/lub kolor).
7. Nie wybieraj tatuażu z katalogu ani takiego, który widziałaś u kogoś innego. Tatuaż jest nie tyle ozdoba, co znamieniem. Będzie się z nami zmieniał, starzał. Żył. Posiadanie popularnego tatuażu jest dużo gorsze, niż spotkanie na imprezie kogoś w takiej samej kiecce. To jak posiadanie tego samego nosa co znienawidzona sąsiadka z parteru. I pryszczata laska z równoległej klasy. I pierwsza miłość twojego męża. ;-)
Ufff... to chyba tyle :) Jakieś pytania ? :)
sobota, 16 lipca 2011
One Lovely Blog Award
Dziękuję bardzo Paramore i Miluie za przyznanie mojemu blogowi nagrody One Lovely Blog Award :)
One Lovely Blog Award:
- podziękowania i link blogera, który przyznał Wam tą nagrodę; skopiuj i wklej logo na swoim blogu; napisz o sobie siedem rzeczy;
- nominuj szesnaście innych cudownych blogerów (nie można nominować blogera, który Wam przyznał nagrodę);
- napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji.
Siedem rzeczy o mnie:
1. Jestem z ostatniego rocznika, który kończył szkołę w starym systemie - ośmioklasowa podstawówka i czteroletnie liceum.
2. Uwielbiam kryminały - zarówno w formie papierowej, jak i filmowej.
3. Przeżyłam zamach terrorystyczny. W jednym kawałku, z malutką blizną na kostce.
4. Pracowałam kiedyś w tabloidzie i ścigałam "gwiazdy" :)
5. Napisałam powieść, zainkasowałam i wydałam zaliczkę. Mam nawet wydawcę. Ale ostatnio nie mam woli walki, więc jej wydanie się przeciąga.
6. Jestem jedynaczką.
7. Nie potrafię usmażyć naleśników.
Złamię trochę zasady. Ponieważ jest to bardzo popularna nagroda, a większość blogerek została już nominowana, więc ja zapraszam do zabawy wszystkie chętne i wszystkich chętnych :)
środa, 13 lipca 2011
Gra w kolory
Bardzo lubię zabawy z włosami. Najchętniej ścinałabym je na krótko, ale po długiej resocjalizacji jaką zafundował mi TŻ, udało się mnie przekonać, że długie włosy są fajne, bo są fajne i długie.
Ponieważ akcja zapuszczanie trwa, naszła mnie ochota, na eksperyment z kolorem.
Teraz wyglądam tak
Ale całkiem niedawno było tak:
Bywałam ognistą brunetką:
... ale i niesfornym rudzielcem
I właśnie ostatnio kusi mnie, żeby jesienią zmienić się w liska.
A wy co o ty myślicie? Farbować czy zostawić naturalny kolor?
Ponieważ akcja zapuszczanie trwa, naszła mnie ochota, na eksperyment z kolorem.
Teraz wyglądam tak
Ale całkiem niedawno było tak:
Bywałam ognistą brunetką:
... ale i niesfornym rudzielcem
I właśnie ostatnio kusi mnie, żeby jesienią zmienić się w liska.
A wy co o ty myślicie? Farbować czy zostawić naturalny kolor?
czwartek, 7 lipca 2011
Miło, milej :)
Szalenie mi miło, że blog cieszy się coraz większą popularnością i że go czytacie :-)
Ponieważ dostałam wielkiego kopa do działania, chcę, żeby był jeszcze lepszy. Stąd ankietka, którą zawiesiłam na stronie głównej :-)
Uściski
Wasza Niebieskooka
Ponieważ dostałam wielkiego kopa do działania, chcę, żeby był jeszcze lepszy. Stąd ankietka, którą zawiesiłam na stronie głównej :-)
Uściski
Wasza Niebieskooka
niedziela, 3 lipca 2011
Małe podsumowanie
Blog BlueEyedGirl istnieje od 14 dni. W tym czasie odwiedzono go 367 razy :) (oczywiście bez moich wejść). Jest już nas 20 :) Czas pomyśleć o jakimś rozdaniu ;)
sobota, 25 czerwca 2011
Wstydliwa sprawa
Kilka dni temu, prezentując Kosmetyczne Muzeum PRL-u, nabijałam się z moje mamy i tego, że chomikuje mazidła starsze nawet ode mnie (a mam już swoje lata). Tyle, że niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Ja co prawda nie przetrzymuję przeterminowanych produktów, tylko bez żalu je wyrzucam, ale również jestem zbieraczem.
Moim grzeszkiem jest Kuferek na lepsze czasy.
Jakiś czas temu, z okazji zbliżającej się przeprowadzki do remontowanego przez nas mieszkania, zrobiłam sobie żelazną rezerwę kosmetyków z wyższej półki, których mam używać na nowej drodze życia. Nie dość, że nonsensowne, to jeszcze kłóci się z moim hedonizmem.
Kuferek sobie grzecznie stoi, pęcznieje, bo co chwila wpada do niego coś nowego, a ja - niczym Golum - nic, tylko podziwiam swoje precjoza.
Czas mija, remont i przeprowadzka się przeciągają, a termin ważności kosmetyków nieubłaganie zbliża się do końca - przecież nie mogłam odmówić sobie otwarcia i wypróbowania ich. Wszystkich.
Niniejszym obiecuję poprawę i tuż po powrocie z wakacji likwiduję instytucję Kuferka, zaś jego zawartość zaprezentuję na blogu i włączę do codziennego użytkowania. Obiecuję.
Trzymajcie kciuki.
Ponieważ oficjalnie nie ma już Kuferka, więc nie znajdzie się w nim Bohemian Sleek'a. Nie trafi do niego również mój dzisiejszy zakup, choć akurat ten do początku się do niego nie kwalifikował.
Dziś kupiłam sobie maskę WAX do jasnych włosów. Trochę dziwny ten WAX, ale pani magister w aptece zapewniała, że naprawdę dobry. Spróbujemy, zobaczymy. Skład wygląda nieźle, więc nie powinno dojść do tragedii. W najgorszym wypadku nastąpi efekt aspiryny - nie pomoże i nie zaszkodzi.
Mam nadzieję...
WAXa, tyle, że innego, używałam kilka lat temu, kiedy namiętnie farbowałam włosy na czarno. Dziś kiedy zapuszczam ( z sukcesami) w swoim naturalnym, jasnym kolorze, wolałabym, aby nic mi nie przeszkadzało. A ostatnio zauważyłam, że włosy dość intensywnie mi wypadają. Niby nie widać żadnego ubytku upierzenia, ale wolę zapobiegać.
Po skończonej kuracji i osiągnięciu Denka doniosę, co i jak.
Ja co prawda nie przetrzymuję przeterminowanych produktów, tylko bez żalu je wyrzucam, ale również jestem zbieraczem.
Moim grzeszkiem jest Kuferek na lepsze czasy.
Jakiś czas temu, z okazji zbliżającej się przeprowadzki do remontowanego przez nas mieszkania, zrobiłam sobie żelazną rezerwę kosmetyków z wyższej półki, których mam używać na nowej drodze życia. Nie dość, że nonsensowne, to jeszcze kłóci się z moim hedonizmem.
Kuferek sobie grzecznie stoi, pęcznieje, bo co chwila wpada do niego coś nowego, a ja - niczym Golum - nic, tylko podziwiam swoje precjoza.
Czas mija, remont i przeprowadzka się przeciągają, a termin ważności kosmetyków nieubłaganie zbliża się do końca - przecież nie mogłam odmówić sobie otwarcia i wypróbowania ich. Wszystkich.
Niniejszym obiecuję poprawę i tuż po powrocie z wakacji likwiduję instytucję Kuferka, zaś jego zawartość zaprezentuję na blogu i włączę do codziennego użytkowania. Obiecuję.
Trzymajcie kciuki.
Ponieważ oficjalnie nie ma już Kuferka, więc nie znajdzie się w nim Bohemian Sleek'a. Nie trafi do niego również mój dzisiejszy zakup, choć akurat ten do początku się do niego nie kwalifikował.
Dziś kupiłam sobie maskę WAX do jasnych włosów. Trochę dziwny ten WAX, ale pani magister w aptece zapewniała, że naprawdę dobry. Spróbujemy, zobaczymy. Skład wygląda nieźle, więc nie powinno dojść do tragedii. W najgorszym wypadku nastąpi efekt aspiryny - nie pomoże i nie zaszkodzi.
Mam nadzieję...
WAXa, tyle, że innego, używałam kilka lat temu, kiedy namiętnie farbowałam włosy na czarno. Dziś kiedy zapuszczam ( z sukcesami) w swoim naturalnym, jasnym kolorze, wolałabym, aby nic mi nie przeszkadzało. A ostatnio zauważyłam, że włosy dość intensywnie mi wypadają. Niby nie widać żadnego ubytku upierzenia, ale wolę zapobiegać.
Po skończonej kuracji i osiągnięciu Denka doniosę, co i jak.
piątek, 24 czerwca 2011
Bonus
Przedstawiam wam Śnieżkę i Bobka :)
Ten maluch to Bobek (właściwie Bobby), zaś te bydle to Śnieżynka :)
Tu bestie znęcają się nad gumowym kurczakiem.
Komplet wypoczynkowy ;-)
Śnieżyna na posterunku.
It must be love.
Dziś są urodziny mojego TŻ.
Kochanie, życzę Ci wszystkiego co najlepsze, najwspanialsze i najbardziej wartościowe. Jeśli zmian, to na lepsze. Życzę Ci spełnienia marzeń - Twoich własnych i naszych wspólnych.
A dziś szczególnie życzę Ci błogiego lenistwa i słońca - w zaistniałych okolicznościach na pewno Ci się przydadzą :-) :-*
Darz bór! ;-)
Ten maluch to Bobek (właściwie Bobby), zaś te bydle to Śnieżynka :)
Tu bestie znęcają się nad gumowym kurczakiem.
Komplet wypoczynkowy ;-)
Śnieżyna na posterunku.
It must be love.
Dziś są urodziny mojego TŻ.
Kochanie, życzę Ci wszystkiego co najlepsze, najwspanialsze i najbardziej wartościowe. Jeśli zmian, to na lepsze. Życzę Ci spełnienia marzeń - Twoich własnych i naszych wspólnych.
A dziś szczególnie życzę Ci błogiego lenistwa i słońca - w zaistniałych okolicznościach na pewno Ci się przydadzą :-) :-*
Darz bór! ;-)
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Start
Przede mną (dosłownie) piętrzy się sterta ciuchów. Podłogę zaścielają wypełnione do granic możliwości kosmetyczki. Biorę się za porządki.
Ostatnie miesiące dziś mogę nazwać czasem zakupowego szaleństwa, teraz czas refleksji i oględzin. Nie, nie mam zamiaru przestać kupować. Wręcz przeciwnie - trumna nie ma kieszeni, a życie jest zbyt krótkie i kruche, by brzydko się ubierać czy nudno malować. Tyle tylko, że kolejne zakupy mam zamiar poprzedzić chwilą refleksji, sprawdzeniem co już mam, a czego potrzebuję (albo bardzo chcę).
Mam nadzieję, że również ci, którzy będą czytali tego bloga, wesprą mnie radą i podzielą się swoimi doświadczeniami.
Ostatnie miesiące dziś mogę nazwać czasem zakupowego szaleństwa, teraz czas refleksji i oględzin. Nie, nie mam zamiaru przestać kupować. Wręcz przeciwnie - trumna nie ma kieszeni, a życie jest zbyt krótkie i kruche, by brzydko się ubierać czy nudno malować. Tyle tylko, że kolejne zakupy mam zamiar poprzedzić chwilą refleksji, sprawdzeniem co już mam, a czego potrzebuję (albo bardzo chcę).
Mam nadzieję, że również ci, którzy będą czytali tego bloga, wesprą mnie radą i podzielą się swoimi doświadczeniami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















